czyli o misjach Wielkiego Tygodnia dla ukraińskich uchodźców na granicy

autorka: Aleksandra Gacek

Wielki Tydzień to dla osób wierzących szczególny czas w roku, upamiętniający Mękę Chrystusa. Wspólnota Regnum Christi Młodzi Kraków podczas trwania Wielkiego Tygodnia posługuje w apostolacie misyjnym, co roku wyjeżdżając do Litwy i na Rumunię. Z powodu pandemii koronawirusa apostolat ten został wstrzymany na dwa lata. W tym roku misje wróciły, lecz misjonarze nie przejechali nawet z Polski…

Mając na uwadze wojnę na Ukrainie w bieżącym roku wspólnota posługiwała w Polsce, nawiązując współpracę z organizacją World Central Kitchen. Udali się do Przemyśla – miasta, które jest pierwszym przystankiem, gdzie uchodźcy zatrzymają się po przekroczeniu granicy, uciekając przed wojną. Zatrzymują się tam, by znaleźć pomoc, pożywienie, schronienie, informacje.

Wyjazd na misje dla Ukrainy rozpoczynała Eucharystia w piątek 8. kwietnia br., na której uczestnicy otrzymali misjonarskie krzyże. Po Mszy i wspólnym posiłku grupa licząca blisko pięćdziesiąt osób udała się samochodami do Jarosławia, gdzie znajdował się nocleg. W sobotę rano część z wolontariuszy zaczynała pracę. Dzień rozpoczynali modlitwą z medytacją, następnie w kilkuosobowych grupach udawali się na punkty m.in dworzec PKP w Przemyślu, przejście graniczne w Medyce, do Korczowej Hali Kijowskiej lub Hali Lwowskiej. Spędzali tam cały dzień, przygotowując lub wydając ciepłe posiłki dla uchodźców, pomagając nosić bagaże, odnaleźć pociąg lub informacje potrzebne do dalszej podróży. Dzień kończyła wieczorna Eucharystia i adoracja w kościele Chrystusa Króla w Jarosławiu, równocześnie będąc początkiem dla tych wolontariuszy, który zgłosili się na posługiwanie całonocne. W Triduum Paschalne wspólnota została zaproszona przez księdza proboszcza Romana Cieślę na uroczystości do parafii pw. NMP Królowej Polski w Pełkiniach, który wraz parafianami w Wielką Sobotę wyprawił Agapę – ucztę dla misjonarzy, podczas której wszyscy wspólnie świętowali Zmartwychwstanie Chrystusa.

Poniżej przedstawiamy świadectwa misjonarzy:

Co było dla mnie najtrudniejsze to to, żeby być dla innych ludzi. Te misje to jest coś innego niż wolontariat. Robienie rzeczy dla ludzi jest bardzo piękne i też może to świadczyć o Panu Jezusie. Dużo osób niewierzących pomaga, niesamowicie oddaje swoje życie, swoje serce, więc jakby trzeba pokazać co my wierzący robimy jeszcze, w sensie wiara – miłość do Pana Jezusa. Trzeba się przełamywać, bo to jest ważne. Rzeczywiście może być tak, że może być tylko jeden raz, kiedy można z ludźmi porozmawiać o wierze.

Ilona

Podsumowania dnia, otwartość, rozmowy z chłopakami zapaliły we mnie iskrę, na którą czekałem już od kilku lat, która mnie trochę popchnęła w stronę Boga. Były trzy takie momenty, kiedy uświadomiłem sobie, że sytuacja, w której ci ludzie się znajdują, jest okrutna. Pierwszy raz, jak Rosjanie wysadzili drogę i ludzie z Ukrainy nie mogli uciec do Polski. Druga sytuacja to moment, kiedy zobaczyłem dwie starsze panie, w których widziałem moją babcię. Te starsze osoby… Oni sobie nie poradzą. Jedyne co mogą zrobić to oczekiwać, że ktoś ich przyjmie, da im dach nad głową aż umrą.  Młodzi ludzie to może znajdą pracę i jakoś sobie życie jeszcze ułożą. Raz było tak, że ktoś szukał kogoś do nakarmienia takiej starszej pani, która nie potrafiła sama zjeść. Nie lubię takich rzeczy robić, ale pomyślałem o mojej babci, która była chora, a którą trzeba było opiekować. Nie było mnie wtedy przy niej na tyle, na ile chciałbym, dlatego powiedziałem od razu, że idę. To wymagało ode mnie faktycznego samozaparcia

Mikołaj

Dla mnie to były najcięższe misje fizycznie ze wszystkich, na jakich byłam. Głównie przez ilość pracy jaką mieliśmy i ilość snu jaka się z tym wiązała. Fizycznie nie miałam chwili dla siebie, bo było to kosztem snu. Najważniejsze dla mnie były Msze i adoracje przed pójściem do pracy na noc, bo był to czas wyciszenia się, refleksji, uświadomienia sobie, po co tak właściwie tu jestem. Jakbym miała możliwość to pojechałabym jeszcze raz w takich samych warunkach albo nawet gorszych. Dużo dobra się działo, od nas dla tych ludzi to jasne, ale też w naszej wspólnocie. Cieszyłam się, że te misje w ogóle się odbędą, bo strasznie pomaga mi to przeżyć Wielki Tydzień i nigdzie nie potrafię przeżyć tak tego czasu, jak na misjach

Ania

Bardzo się ucieszyłem, że moja praca było mało znacząca, stałem gdzieś w kącie, myłem naczynia. To jest dobre dla duchowości. Musiałem się nauczyć, że dobro robi się dla dobra, a nie dla miłych emocji. Bardzo ważna, z perspektywy Wielkiego Tygodnia, była moja chwilowa niedyspozycja, ponieważ przez cztery dni robiłem jedzenie, kawę, a czwartego dnia, przez zatrucie pokarmowe, stałem się zupełnie polegający na innych. O drugiej w nocy przyszli do mnie Damian z Arturem i nie mogłem wstać do łazienki, więc podnieśli mnie. W ciągu 24 godzin Bóg pozwolił mi doświadczyć i bycia tym, który pomaga innym, a później bycia totalnie zależnym od innych. To bardzo duża łaska. To było dużo lepsze doświadczenie niż myślałem

Dawid

Ja ogólnie bałam się trochę jechać, no bo wiadomo – Wielki Tydzień, jak to będzie, jak go przeżyć? Na początku było mi niezręcznie, bo nikogo nie znałam, ale z dnia na dzień było lepiej. To był bardzo piękny czas. Poruszyło mnie wiele sytuacji, głównie w Medyce gdzie byłyśmy z Olą. Tam Ojciec Agustin spowiadał żołnierza z Meksyku, który zaraz miał przechodzić przez granicę i jechać na wojnę. Dałyśmy też obrazek z Jezusem starszej pani na wózku, która się popłakała jak go dostała, zaczęła się od razu modlić. To było tak piękne, myślę że dla niej też bardzo ważne. To był bardzo błogosławiony czas

Asia

Przeżywanie Wielkiego Tygodnia sprowadzało się do momentu, kiedy wydawałeś komuś tosty lub nalewałeś zupy. Ten moment to był czas, że mogłeś porozmawiać o wierze. To bardzo zmusiło mnie do tego, żeby podczas tych czynności wyobrazić sobie, że ten drugi człowiek to jest faktycznie Chrystus, dlatego że „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili.”

Michał

W Wielki Piątek działo się wiele takich drobnych rzeczy, które pozwalały mi przeżyć lepiej Mękę Pana Jezusa. Nie jestem nawet świadomy tego, gdzie swoim uśmiechem albo postawą lub tym, że mieliśmy krzyże albo daliśmy obrazek, porozmawialiśmy z kimś, zasialiśmy słowo. Cieszę się z całego tygodnia wypełnionego modlitwą, przyjaciółmi, rozmowami, które nie pozwoliły mi tego tygodnia zmarnować

Damian

https://www.instagram.com/p/CccbYeVDGFf/?utm_source=ig_web_button_share_sheet

Co roku misje Młodych Regnum Christi odbywają się w Wielkim Tygodniu oraz w wakacje. W tym roku czekają nas jeszcze misje w Albanii. Śledźcie naszą stronę, gdzie wkrótce pojawi się więcej szczegółów.