Przyjdź Królestwo Twoje!

Historia mojego powołania – Br. Marcin Jabłoński, L.C.

Jeśli myślisz, że masz plan na to, co będziesz robił w przyszłości i sądzisz, że możesz być przygotowanym na kolejne pięć, sześć lat twojego życia, to znaczy, że nie wiesz co to jest rzeczywistość w której Panem jest Bóg Wszechmogący.

Gdy byłem drugoklasistą w liceum, zaplanowałem sobie kierunek i miejsce studiów. Miałem kilka pomysłów na średniej wielkości działalność gospodarczą. Lecz głęboko w moim sercu pojawiła się następująca wątpliwość: „Co by było, gdyby Bóg zechciał abym został księdzem?” To pytanie pojawiło się niby nagle, lecz z pewnością Pan przygotowywał mnie od dziecka, abym któregoś dnia dał swoją odpowiedź.

Z początku chciałem je stłumić i nie było to takie trudne, ponieważ mając osiemnaście lat i kwitnie życie towarzyskie i co za nim idzie imprezy itd. Lecz co jakiś czas owe pytanie powracało z jeszcze większe mocą. Dzięki Bogu –w całym tym procesie towarzyszyli mi Legioniści Chrystusa, pomagając rozpoznać drogę przygotowaną mi przez Pana.

W końcu, na kilka miesięcy przed maturą postanowiłem, że kończąc liceum wezmę udział w Kandydaturze, to znaczy obozie rekolekcyjnym dla chłopaków, którzy nie boją się otworzyć drzwi swojego życia dla Chrystusa i szukają jego woli. W moim przypadku tą wolą było oddanie się Bogu w Legionie, więc przyjąłem sutannę we wrześniu 2009 roku. Była to najodważniejsza decyzja w moim życiu i szybko się przekonałem, że Bóg nic nie zabiera, lecz daje wszystko. Im więcej oddasz Panu Bogu, tym więcej On obsypie cię swoją łaską i nieograniczoną miłością.

Po dwóch latach nowicjatu, „uniwersytetu”, gdzie do głębi poznaje się Chrystusa i kładzie fundamenty życia zakonnego, złożyłem tymczasowe śluby posłuszeństwa, czystości i ubóstwa. Konsekrowanie się Bogu, dedykowanie całego siebie dla jego sprawy to najpiękniejsze, co może spotkać każdego człowieka, ponieważ świadomie znajdujesz się rękach Boga i twoje życie coraz bardziej się upodabnia do życia Chrystusa. Doświadczając miłości Pana Jezusa i co za nią idzie głębokiego szczęścia, automatycznie chcesz się tą miłością dzielić z innymi. Kapłaństwo to najwyższy możliwy stopień przekazywania tej miłości, gdyż stajesz się „mostem” pomiędzy Bogiem i ludźmi, którzy są tak spragnieni Jego obecności sakramentalnej.

Jednak do święceń kapłańskich brakuje mi kilku lat. Obecnie, po studiach humanistycznych w Salamance i filozoficznych w Rzymie, znajduję się w Meksyku będąc odpowiedzialny za formację duchową i ludzką w Instituto Cumbres Bosques. To jedna z naszych szkół, która za zadanie ma kształtowanie integralne przyszłych wpływowych ludzi w Meksyku.

Bezpośrednio przeznaczam większość wysiłku apostolskiego na pracę z dziećmi i młodzieżą, towarzysząc im jako kierownik duchowy, organizując rekolekcje, prowadząc grupy ECYD-u i ucząc dostrzegać potrzeby bliźniego.

Proszę was o modlitwę abym jak najlepiej wykorzystał pozostałe lata przygotowujące mnie do święceń kapłańskich, ponieważ największy błąd jaki możemy popełnić, to nie zostać świętymi. I aby Bóg zechciał ukształtować mnie na Księdza świętego, oddanego wielkiej misji szerzenia Królestwa Chrystusa aż po krańce ziemi.

Szczęść Boże!

Br. Marcin Jabłoński, L.C